Jakiś czas temu natknęłam się na artykuł o diecie strukturalnej. Pomyślałam, że to pewnie kolejna dieta cud, ale wtedy przemknęło mi przed oczami sformułowanie "maksymalna odżywczość w minimalnej liczbie kalorii". Brzmiało ciekawie, więc przeczytałam. Dla mnie to nic nowego, zasadniczo odżywiam się w miarę zdrowo i, w porównaniu do innych, raczej niskokalorycznie. Wszytko wygląda bardzo pięknie, człowiek zaczyna ograniczać liczbę kalorii, dlatego chudnie, zaczyna przyswajać mnóstwo witamin i innych składników dobrych dla zdrowia, wzmacniają się włosy i paznokcie, skóra staje się zdrowsza...
Dieta strukturalna powinna być sposobem życia, a nie tylko epizodem służącym do zrzucenia kilku kilogramów, choć i takie jej wykorzystanie pozytywnie wpłynie na odchudzającego się.
Postanowiłam wypróbować tą dietę w celu sprawdzenia, czy będę w czasie jej trwania najedzona, czy jedzonko będzie smaczne i czy da się do tego przyzwyczaić.
Wszytko na razie trwa tydzień, jestem najedzona, jedzonko jest naprawdę dobre i jak na razie uważam, że da się tak żyć. Myślę, że ,w miarę możliwości, pozostanę przy takim sposobie odżywiania.
Gotując, inspirowałam się książką Marka Bardadyna "Odchudzająca książka kucharska". Naprawdę jest tam mnóstwo pysznych przepisów, które wcale nie wymagają wielkich umiejętności kulinarnych i godzin przestanych przy garach. Gorąco ją polecam, ale nie należy całkowicie stosować się do składników potraw. Kaloryczność dań jest niska dlatego należy pamiętać,że minimalna ilość spożywanych kalorii dla zwykłego człowieka to ok. 1300kcal. Ta energia zużywana jest na prace wszystkich narządów w naszym ciele, zmniejszenie ilości dziennej kalorii źle wpływa na pracę naszego organizmu.
Oczywiście, w czasie tego tygodnia, pozwoliłam sobie na wypicie czerwonego wytrawnego winka, zjedzenie ciasteczka czy chipsa, oczywiście w małej ilości. Bo w życiu nie można sobie wszystkiego odmawiać. Wszystko jest dla ludzi, ale dla ludzi z głową i rozumem. Jeśli masz ochotę na czekoladę, zjedz ją, ale nie całą tabliczkę, ale kostkę albo dwie. Po zjedzeniu cukierka czy kawałka ulubionego ciasta przy niedzielnej kawie nie przybędzie Ci w biodrach 10cm. A jeśli już chce się zjeść coś niedobrego i ma się potem wyrzut na sumieniu, to najlepszym sposobem pozbycia się go jest wskoczyć w dresik i poćwiczyć, pobiegać czy też wsiąść na rower i zrobić kilka kółeczek po osiedlu.
poniedziałek, 17 lutego 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Wytrawne muffinki w smaku jak pizza
Pyszne, idealne nadające się na imprezową przekąskę muffinki, do zrobienia których zachęciły mnie...resztki niezużyte do zrobienia pizzy:) Postanowiłam wszystkie te resztki połączyć, zmieszać z ciastem i upiec. No i tak wyszły mi niczego sobie babeczki, które znikły bardzo szybciutko:)
Składniki:
200g mąki pełnoziarnistej
niecałe pół szklanki oleju (bardziej 2/5 szklanki)
pół szklanki mleka
jajo
łyżeczka proszku do pieczenia
garść ulubionej szynki pokrojonej w kostkę
garść żółtego sera pokrojonego w kostkę ( najlepiej sera ostrego)
2-3 łyżki kukurydzy
2-3 łyżki pokrojonej w kostkę papryki
posiekany drobno ząbek czosnku
1/4 średniej cebuli
sól, pieprz
słodka i ostra papryka
zioła prowansalskie
W jednej misce mieszamy ze sobą wszystkie składniki suche, w drugiej wszystkie składniki mokre, czyli olej, mleko i jajka. Składniki mokre dodajemy do suchych, mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników i mieszamy. Taką gęstą masę przekładamy do foremek i pieczemy 20-25min w temperaturze 180st.
No i to tyle...
Potem tylko zjadać ze smakiem, najlepiej ciepłe.
Smacznego :)
piątek, 14 lutego 2014
Ocet jabłkowy z jabłek z mojego sadu
Już jest :) w końcu go zlałam i zaczynam wykorzystywać, do sałatek, do płukania włosów i picia. O tutaj możecie poczytać sobie o właściwościach octu jabłkowego.
Składniki:
1,5 kg winnych jabłek
ok. 1,5l przegotowanej wody
4-5 łyżek cukru (lub miodu)/ 3 łyżki na każdy litr wody
5l słoik
Jabłka umyć i poprzekrajać na mniejsze kawałki i wrzucić do słoja. W ciepłej wodzie rozpuścić cukier (miód), przestudzić i zalać jabłka. Płyn powinien pokryć całe owoce.
Słój zatkać gazą, ścierką lub papierowym ręczniczkiem i zacisnąć gumką.
Odstawić na 4 tygodnie w ciepłe miejsce, mieszając co jakiś czas aby owoce nie spleśniały.
Po tym czasie przecedzić dokładnie i przelać do mniejszych butelek. Trzymać w ciemnym miejscu.
W occie, kiedy stoi już długo, wytrąca się osad, i taki dnie i taki na wierzchu, dlatego należy taki ocet od czasu do czasu przefiltrować.
Składniki:
1,5 kg winnych jabłek
ok. 1,5l przegotowanej wody
4-5 łyżek cukru (lub miodu)/ 3 łyżki na każdy litr wody
5l słoik
Jabłka umyć i poprzekrajać na mniejsze kawałki i wrzucić do słoja. W ciepłej wodzie rozpuścić cukier (miód), przestudzić i zalać jabłka. Płyn powinien pokryć całe owoce.
Słój zatkać gazą, ścierką lub papierowym ręczniczkiem i zacisnąć gumką.
Odstawić na 4 tygodnie w ciepłe miejsce, mieszając co jakiś czas aby owoce nie spleśniały.
Po tym czasie przecedzić dokładnie i przelać do mniejszych butelek. Trzymać w ciemnym miejscu.
W occie, kiedy stoi już długo, wytrąca się osad, i taki dnie i taki na wierzchu, dlatego należy taki ocet od czasu do czasu przefiltrować.
Łosoś pieczony w sezamie
Pewnego dnia naszła mnie ochota na rybkę...chyba to przez to, że dzień wcześniej zobaczyłam, że w pobliskim sklepie stek z łososia ma promocyjną cenę...ech, co ta promocja robi z człowieka...
Problemem było z czym rybkę podać, bo od samego początku wiedziałam, że łosoś przykryty będzie sezamową kołderką :)
Postawiłam na przyprawione pieczone ziemniaczki i gotowany bukiet warzyw. Teraz wiem, że lepsza byłaby zwykłą rukola z dobrą smakową oliwą, ale i tak było pysznie:)
Mogłabym jeść to codziennie, niestety łoś nie zawsze w promocji jest, a portfel nie zawsze wypełniony :(
Składniki (na 2 porcje):
duży kawałek filetu z łososia (400-500g)
olej rzepakowy
sól (lub sos sojowy), pieprz
tymianek, rozmaryn
kilka łyżek sezamu (tyle, żeby zapanierować w nim rybkę)
Łososia myjemy, osuszamy i dzielimy na dwie części. Następnie solimy i pieprzymy, posypujemy ziołami i polewamy odrobiną oleju. Odstawiamy do lodówki na min 30 min. aby rybka przeszła lekko ziołami.
Po tym czasie wyjmujemy łosia z lodówki i obtaczamy w sezamie i obsmażamy z obu stron na suchej patelni przez 2-3 minuty z każdej strony.
Tak wstępnie zrumienionego łososia wstawiamy w patelni do piekarnika nagrzanego do 170st na 10-15 min. Jeśli nie mamy patelni nadającej się do piekarnika, należy oczywiście przełożyć rybkę na dostosowane do tego celu naczynie.
Podawać z pieczonymi ziemniaczkami, frytkami bądź ryżem i warzywkami lub sałatą.
Smacznego :)
czwartek, 13 lutego 2014
Kurczak słodko kwaśny z orzechami nerkowca
Tym razem kurczaczek w stylu chińskim, słodko kwaśny, z własnoręcznie przygotowanym słodkim sosem chilli. Danie jest bardzo sycące acz delikatne.
Pierwszy raz jadłam kurczaka z orzechami nerkowca w chińskiej restauracji w Poznaniu i tak bardzo jego smak zapadł mi w pamięć, że już od jakiegoś czasu próbuję go odwzorować. Niestety bezskutecznie, aczkolwiek ta wersja jest równie smaczna:)
Składniki:
200 g piersi z kurczaka
garść orzechów nerkowca
sos słodkie chilli
sos sojowy
½ cytryny lub limonki
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka cukru
200 g ryżu jaśminowego
kolendra do dekoracji
olej orzechowy
Pierś pokroić w kostkę i przesmażyć na niewielkiej ilości oleju orzechowego. Następnie dodać posiekane orzechy i smażyć 2 minuty. Po tym czasie dodać sos chilli, troszkę sosu sojowego, sok z cytryny, ząbek czosnku pokrojony w plasterki i odrobinę cukru. Sosu chilli dodać tyle, żeby kurczak lekko w nim pływał, tyle, żeby było czym polać ryż :)
Smażyć jeszcze 3 minuty.
Podawać z ryżem jaśminowym.
Całość posypać posiekaną kolendrą lub szczypiorkiem.
Smacznego :)
Pierwszy raz jadłam kurczaka z orzechami nerkowca w chińskiej restauracji w Poznaniu i tak bardzo jego smak zapadł mi w pamięć, że już od jakiegoś czasu próbuję go odwzorować. Niestety bezskutecznie, aczkolwiek ta wersja jest równie smaczna:)
Składniki:
200 g piersi z kurczaka
garść orzechów nerkowca
sos słodkie chilli
sos sojowy
½ cytryny lub limonki
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka cukru
200 g ryżu jaśminowego
kolendra do dekoracji
olej orzechowy
Pierś pokroić w kostkę i przesmażyć na niewielkiej ilości oleju orzechowego. Następnie dodać posiekane orzechy i smażyć 2 minuty. Po tym czasie dodać sos chilli, troszkę sosu sojowego, sok z cytryny, ząbek czosnku pokrojony w plasterki i odrobinę cukru. Sosu chilli dodać tyle, żeby kurczak lekko w nim pływał, tyle, żeby było czym polać ryż :)
Smażyć jeszcze 3 minuty.
Podawać z ryżem jaśminowym.
Całość posypać posiekaną kolendrą lub szczypiorkiem.
Smacznego :)
Domowy słodki sos chilli
Pomysł na zrobienie tego sosu powstał przypadkiem. Znalazłam przepis na orientalnego kuraka do którego sos był potrzebny. W przydomowym sklepie niestety nie znalazłam takowego, ale znalazłam świeże chilli. No i pędem wpadłam na pomysł zrobienia sosu samodzielnie. Oczywiście nie miałam pojęcia ile czego dodać dlatego przeszperałam internet i o...TUTAJ znalazłam przepis, za który serdecznie dziękuję i gorąco polecam tego bloga:)
Składniki:
6 średnio ostrych papryczek chilli
5 ząbków czosnku
360ml wody
200g cukru
100ml octu spirytusowego lub 120ml octu ryżowego
2 łyżki skrobi ziemniaczanej
płaska łyżeczka soli
2 łyżki wody
Papryczki umyć, przeciąć wzdłuż i wyjąć pestki. Ja lubię ostre dlatego z połowy papryczek pestki zostawiłam. Papryczki pociąć na mniejsze kawałki, wrzucić do blendera razem z czosnkiem i zmiksować. Następnie przerzucić je do garnka i wlać ocet, wodę, dodać cukier i sól. Pogotować kilka minut (8-10).
Na koniec rozmieszać skrobię w dwóch łyżkach wody i dodać do sosu. Gotować do momentu, aż sos zgęstnieje. jeśli jest zbyt gęsty dodać odrobinę wody aby go rozrzedzić. Gorący przelać do buteleczek lub słoiczków i odwrócić do góry dnem aby się zamknęły.
Smacznego :)
Jeśli chodzi o ocet to wypróbowałam już obie wersje, z octem spirytusowym i ryżowym. Ocet spirytusowy jest strasznie drażniący, dlatego lepiej jest dać go nieco mniej. Wg mnie ocet ryżowy jest lepszy :)
środa, 12 lutego 2014
Bułeczki czosnkowe
Po kolejnej przerwie i nagromadzeniu przepisów i zdjęć, powracam do uaktualniania bloga:)
Składniki na masełko czosnkowe:
35g masła w temperaturze pokojowej
szczypta soli
3 ząbki czosnku
łyżeczka ziół prowansalskich
W wodzie rozpuścić drożdże i dodać do nić cukier i dwie łyżki mąki pszennej i wymieszać, tworząc tym samym zaczyn. Po 15 minutach dodać zaczyn do reszty składników i wyrobić łapką ok.10 minut na gładkie elastyczne ciasto. Można też użyć robota, ale jednak drożdżowe ciasto wymaga ciepłą i delikatności dłoni...tak mówią babcie :)
Tak wyrobione ciasto przełożyć do posypanej mąką miski i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągu do momentu podwojenia objętości ciasta. Po tym czasie należy ciasto wyjąć rzucić nim kilka razy o blat lub uderzyć w nie kilka razy pięścią, aby uciekło z niego powietrze.
Z ciasta uformować 6 dużych lub 8 mniejszych okrągłych lub podłużnych. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w odległościach od siebie takich, żeby bułki nie skleiły się gdy wyrosną. Odstawić na 30 minut do wyrośnięcia.
W tym czasie przygotować masło czosnkowe. Masło wymieszać z solą, ziołami i przeciśniętym przez praskę, lub drobno posiekanym, czosnkiem.
Następnie bułeczki rozciąć po środku wzdłuż do połowy głębokości i w rozcięcie włożyć przygotowane masło czosnkowe.
Zaczynam od bułeczek czosnkowych, które zrobiłam w ramach ugoszczenia znajomych na kartonach...w dzień przeprowadzki. Na ciepło sprawdzą się jako przekąska do piwa lub dodatek do zup czy mięsa, po wystygnięciu polecam zrobić z nich kanapki, lub podgrzać, bo na ciepło są zdecydowanie lepsze.
Składniki:
2 szklanki mąki pszennej typ 720 ( może być pół na pół mąka pszenna i razowa)
ok. 3/4 szklanki ciepłej wody
25g drożdży
płaska łyżka cukru
łyżeczka soli
pół łyżeczki ziół prowansalskich
łyżka oleju rzepakowego
Składniki na masełko czosnkowe:
35g masła w temperaturze pokojowej
szczypta soli
3 ząbki czosnku
łyżeczka ziół prowansalskich
W wodzie rozpuścić drożdże i dodać do nić cukier i dwie łyżki mąki pszennej i wymieszać, tworząc tym samym zaczyn. Po 15 minutach dodać zaczyn do reszty składników i wyrobić łapką ok.10 minut na gładkie elastyczne ciasto. Można też użyć robota, ale jednak drożdżowe ciasto wymaga ciepłą i delikatności dłoni...tak mówią babcie :)
Tak wyrobione ciasto przełożyć do posypanej mąką miski i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągu do momentu podwojenia objętości ciasta. Po tym czasie należy ciasto wyjąć rzucić nim kilka razy o blat lub uderzyć w nie kilka razy pięścią, aby uciekło z niego powietrze.
Z ciasta uformować 6 dużych lub 8 mniejszych okrągłych lub podłużnych. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w odległościach od siebie takich, żeby bułki nie skleiły się gdy wyrosną. Odstawić na 30 minut do wyrośnięcia.
W tym czasie przygotować masło czosnkowe. Masło wymieszać z solą, ziołami i przeciśniętym przez praskę, lub drobno posiekanym, czosnkiem.
Następnie bułeczki rozciąć po środku wzdłuż do połowy głębokości i w rozcięcie włożyć przygotowane masło czosnkowe.
Wstawić do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na około 20 minut, do momentu zarumienienia się bułeczek.
SMACZNEGO :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





